Świadectwa

ARMIA PANA 

Na świat przyszłam 20 maja 1992 r. Już od najmłodszych lat byłam bardzo ruchliwa i ciągle szukałam nowych przygód. Po skończonym Liceum Ogólnokształcącym o profilu wojskowym, zaciągnęłam się do Wojska Polskiego, jako ochotnik. Podczas służby zrozumiałam, że nie jest to moje miejsce, które przygotował dla mnie Pan Bóg. Po dwóch latach - 13 września 2014 r. przeniosłam się z ,,Armii Wojska Polskiego", do ,,Armii Pana", aby brać udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa. I bronić tego, co najważniejsze i najcenniejsze - wiary. 

s. M. Paschalis Nowocień 

NAJLEPSZA ,,INWESTYCJA"  

Urodziłam się 5 czerwca 1993r. Do klasztoru jak to zwykle bywa przyciągnęła mnie miłość, a także pogoda ducha i uśmiech Sióstr Elżbietanek. Wstąpiłam 15 września po to, aby do końca życia uczyć się kochać coraz bardziej, a następnie swoje doświadczenie nieść innym. Wcześniej studiowałam budownictwo na Politechnice Wrocławskiej, ale Pan miał lepszy plan wobec mnie. Serce moje poszło tam, gdzie mój skarb - Jezus Chrystus. Idąc za Jego głosem wiem, że to najlepsza ,,inwestycja". 

s. M. Eliza Pilawska 

 

 

UWIEDZIONA MIŁOŚCIĄ

Jak trafiłam do zgromadzenia? Myśląc logicznie - nie znajduję odpowiedzi... Myśląc po Bożemu- nic innego mi nie przychodzi do głowy jak myśl: wyjątkowa Miłość i opieka Maryi to sprawiła... Pomogła mi w najmniej oczekiwanym ale najbardziej odpowiednim momencie wejść na drogę kroczenia za Jezusem. Miałam 20 lat i różnorakie plany na życie. Myślałam o życiu zakonnym ale też dużo myślałam o założeniu rodziny... nie dało się tego połączyć. Miłość Maryi i Jej Syna uwiodła mnie jednak bardziej niż jakakolwiek inna. Nie tak łatwo zostawić wszystko: plany, marzenia... ale warto, bo w zamian otrzymuje się o wiele więcej ;)

                                                                                                     s. Miriam Klat

 

MOŻE W TWOIM SERCU ZAKWITNIE ZIARNO POWOŁANIA?

Kiedyś otrzymałam mały obrazek z napisem: „Może w Twoim sercu zakwitnie ziarno powołania?”. Moja natychmiastowa i zdecydowana odpowiedź brzmiała: NIE! W moim sercu absolutnie NIE! Studiowałam i jak każdy młody człowiek robiłam plany na przyszłość. Gdy pewnego dnia, podczas czuwania przy krzyżu (modlitwa Taize) usłyszałam w sercu głos: „Jezus potrzebuje Ciebie, by nieść Jego miłość innym”. Nie dałam rady zignorować tego słowa, które wybrzmiało w moim sercu. Odpowiedziałam: „Dobrze Jezu, jeśli tego chcesz…, zabierz jednak moje plany i marzenia. On tego nie uczynił, gdyż kocha mnie taką jaka jestem. Szanuje moją wolność. Kiedy odkryłam tę Jego bezinteresowną miłość i podjęłam decyzję o ofiarowaniu Mu mojego życia powiedziałam: Oto jestem! Pragnę realizować  Twoje marzenia i plany, które masz względem mnie i tych do których mnie poślesz. Od tego momentu odnalazłam prawdziwy pokój!

s. M. Chiara /elżbietanka/

BÓG JEST MIŁOŚCIĄ I DLA TEJ MIŁOŚCI WARTO ŻYĆ I ZOSTAWIĆ WSZYSTKO

Kilka lat temu, a dokładnie niecałe trzy, Pan dał mi do zrozumienia, że tak naprawdę przez wiele lat uciekałam. Aż wreszcie nadszedł dzień, że zrozumiałam, że w końcu należy dokonać wyboru.
Wiedziałam co mam: od 13 lat pracowałam, więc miałam już w miarę poukładane życie. To był mój plan, niekoniecznie Boga. Pewnego dnia zrozumiałam, że Bóg ma inny plan na moje życie i wlał odwagę w moje serce, by zostawić wszystko i pójść w ciemno za Nim.
Wiedziałam co mam i co zostawiam, ale nie wiedziałam gdzie idę, co mnie czeka.
Wiedziałam jedno, że idąc nawet na oślep za Jezusem nie może mi się nic złego stać, bo przecież On pragnie mojego szczęścia bardziej niż ja sama.
CHWAŁA PANU ZA TO!

S.M. Łucja

P.S.
Nie wiem jak będzie, ale Dobry Bóg to wie i dziś dziękuję Mu za to gdzie jestem.

 

LECZ NAZWĄ CIĘ „MOJE W NIEJ UPODOBANIE”,

A TWOJĄ KRAINĘ – „POŚLUBIONA”. /IZ62,4/

„Pójdź za Mną” odczytałam jako: „Poznaj Mnie i pokochaj”. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze pragnęłam założyć rodzinę, wyjść za mąż i mieć dzieci. Kiedy spotkałam Jezusa, który jest Bogiem bardzo bliskim, moje myślenie zaczęlo się zmieniać. Zapragnęłam Go poznać i zakochać się w Nim. Spotkałam Go w Słowie Bożym. Słowo okazało się „żywe i skuteczne”.Teraz pragnę żyć z Nim, to życie przekazywać  innym. Jezus daje mi siebie każdego dnia, bezinteresownie udziela swojego pokoju i kocha mnie taką jaką jestem.

s. M. Agnieszka